wtorek, 28 marca 2017

"Dopóki życie trwa. Nowy sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 85" (12/52/2017)

Hendrik Groen powrócił, po rocznej przerwie znów zaczął pisać dziennik. Jest teraz jeszcze bardziej zadziorny i ironiczny, bo zgodnie z celem powziętym na pogrzebie  Eefje, postanowił skończyć z wiecznym uważaniem na to, co powiedzą inni. Zaczął mówić bez owijania w bawełnę i dzięki temu czuje się wspaniale. Klub StaŻy działa prężnie, choć już bez wspomnianej wcześniej Eefje, z Grietje jako członkiem honorowym w stanie spoczynku. W szeregi klubu na ich miejsce wkroczyli Antoine i Ria. W nowym dzienniku Hendrik opisuje prozę życia staruszków, robi to w sposób nieszablonowy, bo taki też jest przyjacielski klub StaŻy, klub ludzi, którzy chcą walczyć o jakość swojego życia, dopóki życie trwa. Mimo tego, że wiele w tej książce poczucia humoru, ironii, sarkazmu, momentami absurdu, to wkrada też się smutek. Żegnamy Everta Duikera, najbarwniejszą postać dzienników, najlepszego przyjaciela naszego Hendrika, osobę, która wyciska życie jak cytrynę praktycznie do ostatniej minuty.

Nie wiem, czy można przywiązać się do książkowych bohaterów, ale ja się przywiązałam. I już tęsknię, i już mi ich trochę brakuje, i już się zastanawiam czy się jeszcze spotkamy. Tymczasem pozostaje mi zastosować się do słów Everta (z jego pierwszego wpisu do pamiętnika):

Przeczytaj, zaśmiej się i niech Ci się spodoba.
Bo smutek minie wszak raz-dwa.
Dalej z tym koksem, 
Dopóki życie trwa.

Prawda, że urocze?



Tytuł: "Dopóki życie trwa. Nowy sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 85"
Autor: anonimowy
Liczba stron: 431
Wydawnictwo: Albatros
12/52
(3,2 cm)

Z noty wydawniczej:
Druga część dziennika "Małe eksperymenty ze szczęściem", który stał się międzynarodowym fenomenem.
30 tygodni na holenderskich listach bestsellerów. Książka przetłumaczona na ponad 20 języków.

31 grudnia 2014 r. Hendrik Groen, który na rok odłożył prowadzenie dziennika, postanawia do niego wrócić. Zgodnie ze statystykami szansa na to, że dożyje końca 2015 r., jest jak jeden do pięciu. To dużo czy mało? Szkoda czasu na zastanawianie się, bo ze śmiercią jest trochę jak z autobusem - "im dłużej się czeka, tym większa szansa, że zaraz nadjedzie". Lepiej skupić się na życiu, wyciągać z niego ile się da, starać się przejąć nad nim kontrolę (a nie odwrotnie) i... działać, nawet jeśli ciało nie zawsze chce współpracować, a przyjaciół ubywa!
"A więc dalej z tym koksem! Dopóki życie trwa!"

O autorze słów kilka:
Autor nie chce się ujawniać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz