wtorek, 25 kwietnia 2017

Taki ten kwiecień szary, smutny i bez sensu...

"A przecież nie cały umieram,
to, co we mnie niezniszczalne, trwa."

Jan Paweł II "Tryptyk rzymski"

wtorek, 28 marca 2017

"Dopóki życie trwa. Nowy sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 85" (12/52/2017)

Hendrik Groen powrócił, po rocznej przerwie znów zaczął pisać dziennik. Jest teraz jeszcze bardziej zadziorny i ironiczny, bo zgodnie z celem powziętym na pogrzebie  Eefje, postanowił skończyć z wiecznym uważaniem na to, co powiedzą inni. Zaczął mówić bez owijania w bawełnę i dzięki temu czuje się wspaniale. Klub StaŻy działa prężnie, choć już bez wspomnianej wcześniej Eefje, z Grietje jako członkiem honorowym w stanie spoczynku. W szeregi klubu na ich miejsce wkroczyli Antoine i Ria. W nowym dzienniku Hendrik opisuje prozę życia staruszków, robi to w sposób nieszablonowy, bo taki też jest przyjacielski klub StaŻy, klub ludzi, którzy chcą walczyć o jakość swojego życia, dopóki życie trwa. Mimo tego, że wiele w tej książce poczucia humoru, ironii, sarkazmu, momentami absurdu, to wkrada też się smutek. Żegnamy Everta Duikera, najbarwniejszą postać dzienników, najlepszego przyjaciela naszego Hendrika, osobę, która wyciska życie jak cytrynę praktycznie do ostatniej minuty.

Nie wiem, czy można przywiązać się do książkowych bohaterów, ale ja się przywiązałam. I już tęsknię, i już mi ich trochę brakuje, i już się zastanawiam czy się jeszcze spotkamy. Tymczasem pozostaje mi zastosować się do słów Everta (z jego pierwszego wpisu do pamiętnika):

Przeczytaj, zaśmiej się i niech Ci się spodoba.
Bo smutek minie wszak raz-dwa.
Dalej z tym koksem, 
Dopóki życie trwa.

Prawda, że urocze?



Tytuł: "Dopóki życie trwa. Nowy sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 85"
Autor: anonimowy
Liczba stron: 431
Wydawnictwo: Albatros
12/52
(3,2 cm)

Z noty wydawniczej:
Druga część dziennika "Małe eksperymenty ze szczęściem", który stał się międzynarodowym fenomenem.
30 tygodni na holenderskich listach bestsellerów. Książka przetłumaczona na ponad 20 języków.

31 grudnia 2014 r. Hendrik Groen, który na rok odłożył prowadzenie dziennika, postanawia do niego wrócić. Zgodnie ze statystykami szansa na to, że dożyje końca 2015 r., jest jak jeden do pięciu. To dużo czy mało? Szkoda czasu na zastanawianie się, bo ze śmiercią jest trochę jak z autobusem - "im dłużej się czeka, tym większa szansa, że zaraz nadjedzie". Lepiej skupić się na życiu, wyciągać z niego ile się da, starać się przejąć nad nim kontrolę (a nie odwrotnie) i... działać, nawet jeśli ciało nie zawsze chce współpracować, a przyjaciół ubywa!
"A więc dalej z tym koksem! Dopóki życie trwa!"

O autorze słów kilka:
Autor nie chce się ujawniać.

środa, 22 marca 2017

"Do trzech razy Natalie" Olga Rudnicka (11/52/2017)

To już ostatnia część przygód sióstr Sucharskich. Tym razem Natalie udały się na wakacje, aby odpocząć od problemów ze swoimi mężczyznami. Jednak, jak się słusznie domyślacie, Natalie wakacji nie miały, bo znów znalazły się w środku afery kryminalnej. I jak to zwykle u nich bywa, z wdziękiem i ogromnym urokiem, pomogły schwytać przestępców i rozwikłać zagadkę morderstwa w słonecznych Międzyzdrojach.

Sięgając po Rudnicką, wiem czego mogę się spodziewać - dużej dawki humoru, ironii, sarkazmu. Tak było i tym razem, dostałam kilka godzin pełnych śmiechu i radości. Książki Rudnickiej (w tym ta) to coś, co z pewnością poprawi Ci humor w szary, deszczowy dzień, i sprawi, że będziesz się śmiać w głos!


Tytuł: "Do trzech razy Natalie"
Autor: Olga Rudnicka
Liczba stron: 378
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
11/52
(2,7 cm)

Z noty wydawniczej:
W Międzyzdrojach, uroczej nadmorskiej miejscowości wypoczynkowej, gdzie zazwyczaj najgorszą plagą są kieszonkowcy, zostają znalezione zwłoki młodej kobiety. Nikt nie wie, kim była ofiara morderstwa. W tym samym czasie ktoś włamuje się do pustego pokoju w eleganckim hotelu. Nie ma żadnych śladów, nic nie ginie. Policja jest bezsilna. Traf chce, że właśnie wtedy nad morzem odpoczywają siostry Sucharskie. Nieoczekiwanie mężczyźni ich życia sprawili im zawód, Natalie postanowiły więc uciec z domu. Ale jak długo można bezczynnie leżeć na plaży? I co robić, gdy z nieba leje się piekielny żar? Siostry na własną rękę zaczynają prowadzić śledztwo, wchodząc w drogę miejscowym stróżom prawa. Jak to Natalie.

O autorze słów kilka:
O autorce, Oldze Rudnickiej, przeczytasz tutaj.

wtorek, 28 lutego 2017

"Drugi przekręt Natalii" Olga Rudnicka (10/52/2017)

Siostry Sucharskie znowu w akcji. W akcji i w bardzo dobrej formie. Zwariowane Natalie po raz pierwszy pojawiły się w książce "Natalii 5" (możesz przeczytać tutaj), a w książce "Drugi przekręt Natalii" powróciły w wielkim stylu. Opowieść o Nataliach to dużo śmiechu, mnóstwo intryg i tajemnic i... mówiłam już, że dużo śmiechu? Tak, tak, książka napisana z poczuciem humoru. Kiedy Ci smutno, kiedy Ci źle, przeczytaj o Nataliach i pośmiej się! (Wiem, słabe to, ale co zrobić, kiedy przyszła ochota na rymowanie? ;-p )



Tytuł: "Drugi przekręt Natalii"
Autor: Olga Rudnicka
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
10/52
(3,3 cm)


Z noty wydawniczej: 
W mieszkaniu Janusza Zawady, dawnego wspólnika ojca sióstr Sucharskich, zostają znalezione pozbawione głowy zwłoki młodego mężczyzny, a sam starszy pan znika bez śladu. Czy to jego szczątki były w spalonym, porzuconym nad Wartą samochodzie? Pięciu Nataliom trudno w to uwierzyć. Dochodzenie prowadzone przez policję ujawnia, że Janusz Zawada nie był zwyczajnym starszym panem. W przeszłości współpracował z potężnym gangiem złodziei dzieł sztuki, a w skrytce bankowej miał brylanty warte miliony. Śledztwo trwa, giną kolejni świadkowie. Brylanty znikają, a na scenę wkraczają siostry Sucharskie...

O autorze słów kilka:
O Oldze Rudnickiej przeczytasz tutaj.

niedziela, 26 lutego 2017

"Dziewczyna, którą kochałeś" Jojo Moyes (9/52/2017)

Jak to miło zostać czasem zaskoczonym. Myślałam, że ta książka będzie tylko miłym czytadełkiem na deszczowy wieczór. Jednak w jej przypadku słowo "czytadełko" jest mocno krzywdzące. Nie spodziewałam się, że opowieść Moyes tak mnie wciągnie, że nie będę się mogła od niej oderwać dopóki nie przeczytam jej od deski do deski. To książka o kobietach, ale niekoniecznie tylko dla kobiet. Pierwszą bohaterką, którą poznajemy jest Sophie Lefevre. To ona jest kobietą uwiecznioną na obrazie "Dziewczyna, którą kochałeś", namalowanego przez jej męża Edouarda. Obraz jest tym, co łączy Sophie z drugą główną bohaterką książki, Liv Halston. David, mąż Liv, ofiarował jej obraz w prezencie ślubnym. Dla Liv nie jest to zwykły obraz, nigdy nie był też taki dla Sophie. Choć nasze bohaterki dzieli 100 lat, łączy je to, że obie bardzo mocno kochały, obie straciły obiekt swoich uczuć. "Dziewczyna, którą kochałeś" to historia o miłości, stracie, nadziei na przetrwanie. To rzecz o tym, jak ważne są nasze korzenie i ich przetrwanie, jak istotne w ocenie przedmiotu jest odniesienie się do jego historii. Niewątpliwym atutem książki Moyes jest przeniesienie do czasów I wojny światowej (tego się zupełnie nie spodziewałam), możliwość przeczytania o tym, jak traktowani byli ludzie w okupowanej Francji (kilka razy jest tu mowa o Polsce), o tym jak na różne sposoby walczyli z okupantem (Liliane Bethune), i czego gotowi byli się podjąć, by ratować ukochane osoby (jak Sophie Lefevre). Ich wybory nie dla każdego z ich otoczenia były etyczne, jednak postaci ukazane w książce pokazywały, że nie wszystko jest czarno-białe i czasami robiły coś dla większego dobra. I tu znów mamy problem z etyką, czy jest coś takiego jak większe dobro? Jak widać książka, która miała tylko umilić wieczór, stała się przyczynkiem do wielu rozmyślań, a i niejednokrotnie podczas czytania przeszedł mnie dreszcz. Myślę, że "Dziewczyna, którą kochałeś" Jojo Moyes" to książka, którą mogę szczerze polecać znajomym.

P.S. Muszę jeszcze dodać, że postaci drugoplanowe zostały wspaniale nakreślone, szczególnie osoba Herr Kommendanta.


Tytuł: " Dziewczyna, którą kochałeś"
Autor: Jojo Moyes
Liczba stron: 538
Wydawnictwo: Między słowami
9/52
(3,3 cm)


Z noty wydawniczej: 
W życiu Liv nic nie poszło zgodnie z planem. Zamiast cieszyć się miłością męża i myśleć o wspólnej przyszłości, została sama. Jedyne, na co ma ochotę, to wejść pod kołdrę i już nigdy nie wyściubiać spod niej nosa. Wypić o jeden kieliszek wina za dużo i zapomnieć o mailach od komornika i mężczyźnie, który miał być spełnieniem marzeń, a zniknął bez słowa. Jedyne, co pomaga jej przetrwać, to portret dziewczyny, prezent zaręczynowy. Najcenniejsza rzecz, jaką ma. Kiedy ktoś chce jej go odebrać, Liv zaczyna walczyć. O obraz i o siebie. Podobno można łamać zasady, jeśli się kocha...

O autorze słów kilka:
O autorce przeczytasz tutaj.

niedziela, 19 lutego 2017

"Nie tak łatwo być Czesławem" Jarek Szybrycht, Czesław Mozil (8/52/2017)

Z muzyczną twórczością Czesława Mozila już się kiedyś spotkałam, zupełnie mimochodem. Widziałam go też w telewizji, ale nigdy jakoś specjalnie nie śledziłam jego dokonań. Ostatnio miałam okazję, w ramach obowiązków służbowych, uczestniczyć w jego koncercie - Czesław Śpiewa Solo Act. Miałam mieszane uczucia, ponieważ Czesława kojarzyłam raczej z plotek niż z jego twórczości. Mogę Wam powiedzieć, że okazał się bardzo miłym i sympatycznym człowiekiem, normalnym - nie gwiazdorem. Jego występ tak mi się spodobał, że zakupiłam książkę o jego dotychczasowym życiu.  Napisana bardzo żywym, momentami kolokwialnym językiem jest taka jak Czesław, pełna życia. Bardzo przyjemnie było czytać te wszystkie fascynujące historie z jego życia, nie biorąc wszystkich ich na serio, ale jednocześnie traktując je jako przyczynek do rozważań na różne trudne tematy, np. tolerancja religijna i rasowa, emigracja. Szczególnie temat emigracji, w moim miejscu zamieszkania, jest bardzo aktualny i dotyka wielu moich znajomych. Słodko-gorzkie opowieści Czesława na koncercie, a później dopowiedzenie ich w książce były czymś czego zupełnie się po tym "spotkaniu" nie spodziewałam. Czesław odarł siebie z fasadowości wszystkich plotek i niejako zmył wizerunek pana z telewizji. Dla kogo jest ta książka? Z pewnością nie tylko dla fanów muzyka. Dzięki książce i koncertowi odszukałam w internecie wiele jego piosenek i od jakiegoś czasu mi towarzyszą. Ale chyba o to chodzi ze sztuką, ma poszerzać nasze horyzonty, zmuszać do myślenia, otwierać nowe perspektywy. Trochę tak właśnie było.


Tytuł: "Nie tak łatwo być Czesławem"
Autor: Jarek Szubrycht, Czesław Mozil
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Otwarte
8/52
(2,2 cm)


Z noty wydawniczej:
Ludzie czasem patrzą na mnie jak na głupka. "On chyba nie jest zbyt inteligentny, skoro robi tyle błędów gramatycznych. Tak długo już tutaj mieszka, a nie potrafi się dobrze wysłowić po polsku. To na pewno debil".
Mam brzuszek, śmieszny akcent, łysieję, nie przypominam typowego polskiego faceta. Mylę się, przyznaję do błędów. Ale wiecie co? To jest magnes, który przyciąga kobiety.
Nigdy nie wstydziłem się być sobą - małym gówniarzem z akordeonem. Dorastałem w Kopenhadze, ale nie czułem się Duńczykiem, nawet przez jeden dzień. Rodzice wychowali mnie na Polaka, tylko tak się akurat złożyło, że mieszkaliśmy w Danii. Dopiero kiedy przyjechałem do Polski, dowiedziałam się, że chyba nie jestem prawdziwym Polakiem, bo jakoś dziwnie mówię, dziwnie się zachowuję. Są ludzie, którzy samo moje istnienie odbierają jako prowokację. Źle się z tym czują. "Bo niby kim on jest? Artystą? Błaznem? Wytworem mediów?"
Jestem po prostu sobą, choć to niełatwe zadanie.
Czesław Mozil

O autorze słów kilka:
Czesław Mozil - urodzony w 1979 roku w Zabrzu. Stuprocentowy Polak, prawie Duńczyk, trochę Ukrainiec. Muzyk alternatywny, który zszedł na komercyjne psy. Autor piosenek, wokalista i akordeonista, lider zespołu Czesław Śpiewa. Dzieci widzą w nim bałwanka Olafa, telewidzowie jurora z talent show i bohatera zabawnych reklam, a kobiety... No właśnie - co, do cholery, one w nim widzą!?

Jarek Szubrycht - urodzony w 1974 roku w Dukli. Bywa wokalistą grupy Lux Occulta, jest dziennikarzem, tłumaczem i autorem książek - m.in. biografii zespołów Vader i Slayer oraz wywiadu rzeki z Marylą Rodowicz. Wnikliwy analityk popkultury: kiedy po raz pierwszy zobaczył koncert Czesława Mozila (jesienią 2007 roku), odciągnął na bok jego wydawcę i próbował go przekonać, że to się na pewno nie sprzeda...



sobota, 4 lutego 2017

"Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4" (7/52/2017)

Książka, której autor nie chce się ujawniać, to moje ostatnie odkrycie. "Małe eksperymenty ze szczęściem" to zapis jednego roku z życia Hendrika Groena. Jest to rzecz przezabawna, wzruszająca, momentami smutna i nostalgiczna. Coś od czego nie można się oderwać. Hen opisuje w dzienniku swoją codzienność, zmagania ze starością i jej konsekwencjami, nie tracąc przy tym poczucia humoru. Jego dziennik to wspaniałe świadectwo przyjaźni, nie poddawania się starości i walki z prozą życia. To też opis miłości Hendrika do Eefje (tak, mając 83 lata wciąż można się zakochać!).
Na szczególną uwagę zasługuje działalność stowarzyszenia StaŻy (Starzy, ale Jeszcze Żywi), którego współtwórcą jest Hendrik Groen. Pozostali członkowie stowarzyszenia to: Evert Duiker, Eefje Brand, Edward Schermer, Grietje de Boer, Graeme Gorter. 

Serdecznie wszystkim polecam tę książkę! To coś bardzo, bardzo dobrego!



Tytuł: "Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4"
Autor: nie chce się ujawnić
Liczba stron: 399
Wydawnictwo: Albatros
7/52
(2,8 cm)


Z noty wydawniczej:

Najbardziej zaskakująca i tajemnicza książka 2016 roku!
Dziennik, w którym nie ma tabu.
Autor, który nie zamierza się ujawnić, i temat, do którego podchodzi się z dystansem.

Międzynarodowy fenomen i jedna z najlepiej sprzedających się książek w Holandii - teraz w Polsce.

Pełen wzlotów i upadków rok z życia mieszkańca domu spokojnej starości w Amsterdamie. Przedstawiony w krótkich, szczerych i niezwykle zabawnych wpisach do dziennika.
Hendrik Groen - emocjonalny, ironiczny i piekielnie inteligentny - to połączenie nastoletniego Adriana Mole'a i roztrzepanej Bridget Jones. Podobne poczucie humoru, absurdalne przygody i głębokie filozoficzne przemyślenia podane jak najbardziej wysmakowane anegdoty.

Przygotujcie się na jazdę bez trzymanki!


O autorze słów kilka:
Autor książki nie chce się ujawniać.