niedziela, 11 lutego 2018

"Ludzie na drzewach" Hanya Yanagihara 2/52/2018

Mamy już luty, a to dopiero mój drugi post. Na szczęście czytanie idzie mi trochę lepiej niż umieszczanie postów :-)

Dziś będzie o książce Hanyi Yanagihary. "Ludzie na drzewach" to debiutancka powieść autorki "Małego życia". I właśnie ze względu na "Małe życie" po tą książkę sięgnęłam. Jednak nie chciałabym tych książek zbyt szeroko porównywać, tamta niosła nadzieję i wiarę w to, że przyjaźń i miłość na całe życie istnieją; ta niesie ze sobą raczej rozczarowanie i zatrwożenie się tym, jaki może być człowiek. A ten niestety w imię "wyższych celów" może nie liczyć się z nikim. Taki właśnie jest Norton Perina, główny bohater książki. Gdy go poznajemy, jest oskarżony o pedofilię i znęcanie się nad dziećmi. Jego przyjaciel, Ronald Kubodera, przedstawia nam pamiętnik Periny, który ma ponoć udowodnić jego niewinność. Jednak z pamiętnika wyłania się obraz kogoś pozbawionego skrupułów, kogoś dla kogo ważne są tylko anukowe osiągnięcia, a to, że przy okazji zniszczy człowięka, całe plemię właściwie i naturę, nie ma żadnego znaczenia. Postać, którą poznajemy jest antypatyczna, im dalej jesteśmy w opowieści, tym więcej negatywnych cech Periny dostrzegamy. Książka ma dla mnie raczej negatywny wydźwięk i pozostawia nam wiele do rozważenia.

Dużym atutem powieści są bardzo dokładne i szczegółowe opisy mieszkańców i wymyślonej wyspy Ivu'ivu, a także opisanych tam zwyczajów i rytuałów (często przerażających i bezsensownych). Interesujący jest także wymyślony przez autorkę język Ivu'uivan.



Tytuł: "Ludzie na drzewach"
Autor: Hanya Yanagihara
Liczba stron: 446
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal
2/52
(3,5 cm)


Z noty wydawniczej:
Wielopłaszczyznowa i trzymająca w napięciu powieść o zderzeniu kultur, stawiająca pytanie: czy wybitne umysły mają prawo żyć ponad normami moralnymi?

Kiedy Norton Perina podejmuje studia medyczne na Harvardzie, nikt nie podejrzewa, że arogancki młodzieniec w przyszłości zatrzęsie posadami świata nauki. Tuż przed uzyskaniem dyplomu Perina dołącza do wyprawy naukowej w niezbadane rejony Pacyfiku. Jej celem jest poznanie tajemniczego plemienia żyjącego na jednej z mikronezyjskich wysp.

Podczas gdy członkowie ekspedycji pilnie obserwują życie codzienne tubylców, uwagę młodego lekarza skupiają ludzie wyrzuceni poza nawias społeczności plemiennej - fizycznie krzepcy sześćdziesięciolatkowie, których cechuje daleko posunięta demencja. Ze strzępków ich wypowiedzi wynika, że każdy ma ponad sto kilkadziesiąt lat. Czyżby ekspedycja była bliska odkrycia sekretu długowieczności?

Po powrocie z wyprawy życie Nortona Periny nigdy nie będzie już takie samo. Przełomowe dla świata nauki badania przyniosą mu Nagrodę Nobla, sławę i uznanie. Za ten sukces przyjdzie jednak słono zapłacić zarówno mieszkańcom wyspy, jak i samemu Perinie. Jego spektakularna kariera zakończy się wielkim skandalem.

O autorze słów kilka:
O autorce przeczytasz tutaj.

poniedziałek, 1 stycznia 2018

"Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych kobiet" Elena Favilli i Francesca Cavallo 1/52/2018

Dzień dobry w Nowym Roku!

Jeśli to prawda, że jaki pierwszy dzień, taki cały Nowy Rok, to mój rok będzie całkiem dobry, przynajmniej w sferze książkowej :-)


Tytuł: "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych kobiet"
Autor: Elena Favilli i Francesca Cavallo
Liczba stron: 212
Wydawnictwo: Debit
1/52
(2,5 cm)


"Do młodych buntowniczek ze wszystkich stron świata:
wyzwólcie marzenia,
mierzcie wysoko,
stawiajcie opór,
a w chwilach zwątpienia
pamiętajcie:
macie rację."



Za mną już pierwsza tegoroczna lektura. Chyba wszyscy lubimy bajki. A co gdyby zamiast pisać bajki o księżniczkach, napisać historie o dziewczynach i kobietach z krwi i kości? Tak właśnie zrobiły autorki książki "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek". Bohaterki przedstawione przez Favilli i Cavallo, to dziewczyny lub kobiety, które walczyły o swoje wbrew narzuconym im ograniczeniom. Nie bały się, że się nie uda, że komuś coś się nie spodoba, że przekroczą schematy i złamią konwenanse. Jeśli odczuwały strach, to sprawiały by je mobilizował, a nie paraliżował. Takie bohaterki to wspaniały wzór do naśladowania dla młodych kobiet. Nie księżniczka, która czeka na mannę z nieba, a dziewczyna, która bierze sprawy w swoje ręce!

Myślę, że ta książka mogłaby być wspaniałym prezentem dla młodej dziewczyny. "Opowieści..." to nie tylko budujące historie, ale także przepiękne ilustracje stworzone przez 60 artystek z całego świata!

To zdanie zapadło mi w pamięć...


Z noty wydawniczej:

"Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek", historie stu bohaterskich kobiet od Elżbiety I po Serenę Williams, to nowe wersje bajek stworzone, by zainspirować wszystkie dziewczynki. Książka, zilustrowana przez sześćdziesiąt artystek ze wszystkich zakątków świata, to najhojniej finansowana oryginalna publikacja w dziejach crowdfundingu.

O autorkach słów kilka:

Elena Favilli - to nagradzana dziennikarka i przedsiębiorczyni medialna. Współpracowała z magazynem "Colors", wydawnictwem McSweeney's, stacją RAI, serwisem "Il Post" i dziennikiem "La Repubblica" oraz koordynowała pracę internetowych serwisów informacyjnych po obu stronach Atlantyku. Ukończyła semiotykę na Uniwersytecie Bolońskim i studiowała dziennikarstwo internetowe na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. W 2011 roku wraz z Francescą Cavallo stworzyła pierwszy dziecięcy magazyn na iPada, "Timbuktu Magazine". Jest założycielką i prezeską Timbuktu Labs. "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek" to jej piąta książka dla dzieci.

Francesca Cavallo - to pisarka i nagradzana reżyserka teatralna. Ukończyła reżyserię w szkole teatralnej Paolo Grassi w Mediolanie. Jako gorliwa propagatorka nowatorskich działań społecznych stworzyła Sferracavalli, Międzynarodowy Festiwal Zrównoważonej Wyobraźni w południowych Włoszech. W 2011 roku wspólnie z Eleną Favilli założyła Timbuktu Labs, w którym odpowiada za część kreatywną. "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek" to jej siódma książka dla dzieci.

niedziela, 31 grudnia 2017

"Jolanta" Sylwia Chutnik 28/52/2017

Dziś już 31 grudnia, koniec roku. Książkowo zamykam go "Jolantą" Sylwii Chutnik. Przede mną nowy rok i masa książek do przeczytania!
Szczęśliwego!


"Jolanta" to pierwsza książka Sylwii Chutnik, którą przeczytałam. Myślę, że nie ostatnia. Tytułowa bohaterka to młoda dziewczyna żyjąca w latach 80-tych na warszawskim Żeraniu. Wydaje się kompletnie nieprzystosowana do życia, tak szara, że aż przezroczysta, unika wszystkich i wszystkiego, mam wrażenie że chciałaby zniknąć. Zbyt szybko wchodzi w dorosłość, na którą bez wątpienia nie jest gotowa. Nie radzi sobie z życiem, od nikogo nie dostaje pomocy.  Przed nią tylko jedna "wersja" życia - "Będziesz chodziła do pracy w zakładach i o piętnastej wracała do domu. Nastawisz herbatę, urodzisz dzieci i posmarujesz twarz kremem Nivea" - a i tej wersji nie daje rady sprostać. Jolanta chce żyć, ale życia się boi. Czuje permamentny strach przed odrzuceniem, dlatego w życiu stosuje zasadę "nie mówić, nie ufać, nie odczuwać", przez co żyje życiem wydmuszki i wszystko dzieje się jakby obok niej.
Książka Sylwii Chutnik wstrząsa, pobudza do myślenia; Jolanta  może żyć gdzieś obok nas...


Tytuł: "Jolanta"
Autor: Sylwia Chutnik
Liczba stron: 261
Wydwnictwo: Znak
28/52
(2,6 cm)


Z noty wydawniczej:
Jola widzi ze swojego okna trzy kominy. Najwyższy z nich wygląda jak latarnia morska/ To jedyny stały element w jej życiu - życiu, z którego ciągle i bez usprawiedliwienia znikają kolejni bliscy ludzie.

Mieszka na warszawskim Żeraniu. Kończy szkołę krawiecką, zachodzi w ciążę, bierze ślub. Stara się przemknąć przez życie tak bezboleśnie, jak tylko się da. Ale pomimo pozoru stabilizacji Jolanta czuje, że jej świat się rozpada, że ona sama już do niego nie pasuje.

Może po prostu też powinna zniknąć?

Transformacja. Magiczny moment przełomu ustrojowego. Czy rzeczywiście odmienił losy ludzi, którzy wchodzili wtedy w dorosłość?

Nowa, słodko - gorzka i wzruszająca powieść jednej z najciekawszych polskich pisarek.


O autorze słów kilka:
Sylwia Chutnik (ur. 1979) - autorka m.in. "Kieszonkowego atlasu kobiet", "Dzidzi", "Cwaniar". Laureatka Paszportu "Polityki", trzykrotnie nominowana do Nagrody Literackiej Nike, w tym między innymi w 2015 roku za tom opowiadań "W krainie czarów". Prezeska Fundacji MaMa, laureatka Społecznego Nobla Ashoki.

"Wieczór taki jak ten" 27/52/2017

Książka czytana tuż przed świętami, miała wprowadzić w świąteczny nastrój. Nie wprowadziła, trochę zbyt ckliwa i przesłodzona jak dla mnie. Ale to tylko moja opinia :-) Innym może się podobać...

Dla zaintersowanych na końcu umieszczono kilka porad jak zrobić różne świąteczne gadżety :-)



Tytuł: "Wieczór taki jak ten"
Autor: Gabriela Gargaś
Liczba stron: 392
Wydawnictwo: Czwarta Strona
27/52
(2,7 cm)


Z noty wydawniczej:
Święta to szczególny czas. Czas cudów. Bo zawsze znajdzie się Ktoś, kto rozdaje prezenty niekoniecznie pod choinką...
Michalina ma 27 lat i sama wychowuje młodszego brata. Mieszkają w przepięknej, malowniczej miejscowości u podnóża Tatr. W codziennych trudach wspiera ją jej babcia Zosia, właścicielka cukierni "Cynamonowe serca". To za jej radą, by podreperować budżet, wnuczka postanawia na okres Bożego Narodzenia wynająć pokoje dla gości.
Do pensjonatu przyjeżdżają tylko cztery osoby: ekscentryczny rozwodnik, który najchętniej wymazałby Święta z kalendarza, starsza pani, pragnąca odzyskać utracone wspomnienia oraz tajemnicza pani doktor z córką.
Gdy dzień przed Wigilią do drzwi domu Michaliny zapuka jeszcze jeden gość, życie kobiety wywróci się do góry nogami.


O autorze słów kilka:
Gabriela Gargaś - z wykształcenia jest ekonomistką o specjalności bankowej. Z zamiłowania - bibliofilką, a także niepoprawną optymistką. Mama, żona, przyjaciólka, kobieta z krwi i kości. Lubi pierogi i czarną kawę, bardziej wschody od zachodów słońca, konwalie i bez. W bohaterkach książek, takich jak: "W plątaninie uczuć", "Jutra może nie być", "Namaluj mi słońce", "Pośród żołtych płatków róż", "Droga do domu" czy "Taka jak Ty" każda czytelniczka może znaleźć cząstkę siebie.

sobota, 30 grudnia 2017

"Złodziejka książek" 26/52/2017



Tytuł: "Złodziejka książek"
Autor: Markus Zusak
Liczba stron: 495
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
26/52
(4,5 cm)


Po przeczytaniu "Małego życia" Hanyi Yanagihary wszystkie inne książki wydawały mi się jakieś mdłe. Niby czytałam, ale jakoś bez przekonania. Po "Złodziejkę książek" sięgnęłam dlatego, że omawialiśmy ją na spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki. Bałam się, że znowu nic mi się nie będzie podobać, a tu niespodzianka - książka jest naprawdę dobra. Nie bez powodu jest bestsellerem na całym świecie. Wspaniały język, plastyczne opisy, ciekawie prowadzona narracja, a i sam narrator dość zaskakujący. Śmierć, bo to ona jest narratorem, wychodzi z nałożonego jej przez literaturę schematu, nie jest już posępną kostuchą, a raczej kimś, kto współczuje i przynosi wybawienie. Jest to bardzo interesujący punkt widzenia. "Złodziejka książek" jest dla mnie wyjątkową pozycją również dlatego, że mówi bardzo dużo na temat znaczenia i mocy książek, czy mocy słów w ogóle. Jest to dla mnie bardzo istotne, gdyż już od dawna powtarzam, że język kształtuje rzeczywistość. Jeśli ktoś jeszcze "Złodziejki książek" nie czytał, to szczerze polecam!


Z noty wydawniczej:

"Kiedy narratorem czyni się Śmierć, a tematem Holokaust, można spodziewać się kłopotów. Markus Zusak radzi sobie jednak znakomicie. To nie są wspomnienia, Złodziejka książek nie rości pretensji do oddania historycznej prawdy, tylko raczej - historycznej sparwiedliwości. Wysiłek godzien zastanowienia." Jarosław Lipszyc, poeta i publicysta

"Fascynująca opowieść o przyjaźni i człowieczeństwie w czasach Hitlera. Polecam każdemu." Albert Stankowski, historyk

"Markus Zusak nie przeżył II wojny światowej ani Zagłady, a mimo to jego Złodziejka książek zasługuje na miejsce obok Dziennika Anny Frank oraz Nocy Elie Wiesela. Ma szansę stać się pozycją klasyczną." USA Today

"Trudny temat Markus Zusak czyni znośnym w podobny sposób jak Kurt Vonnegut w Rzeźni nr 5 - stosując mroczny humor, który daje ukojenie." Time

"Poruszająca i do głębi przejmująca." Washington Post


O autorze słów kilka:
Markus Zusak - ur. w 1975 roku w Australii australijsko - niemiecki pisarz. Autor powieści, m.in. "Posłaniec", "Złodziejka książek"

środa, 27 grudnia 2017

"Światło, którego nie widać" Anthony Doerr 25/52/2017

Ostatni post był we wrześniu, a mamy już końcówkę grudnia... Znowu mam problemy z systematycznym umieszczaniem postów, ale walczę z tym :-)

"Światło, którego nie widać" Anthony'ego Doerra to opowieść o II wojnie światowej przedstawiona z perspektywy dziecka. Rzeczywistość poznajemy dwutorowo, z perspektywy niewidomej Francuzki Marie - Laure i Niemca Wernera Pfenniga. Choć ich losy są w pwien sposób powiązane, spotykają się tylko raz - na chwilę. W międzyczasie poznajemy losy ich najbliższej rodziny i znajomych. 

Książka została napisana bardzo plastycznym językiem, w końcu główną bohaterką jest niewidoma dziewczyna, która odbiera świat za pomocą zmysłów. To zapachy, dźwięki i kształty pozwalają jej funkcjonować. Narracja poprowadzona w ten sposób jest bardzo interesująca.



Tytuł: "Światło, którego nie widać"
Autor: Anthony Doerr
Liczba stron: 640
Wydawnictwo: Czarna Owca
25/52



Z noty wydawniczej:
Marie - Laure mieszka wraz z ojcem w Paryżu, jako sześciolatka traci wzrok i odtąd uczy się poznawać świat przez dotyk i słuch.
Pięćset kilometrów na północny wschód od Paryża w Zagłębiu Ruhry mieszka Werner Pfenning, który jako mały chłopiec stracił rodziców. Podczas jednej z zabaw Werner znajduje zepsute radio, naprawia je i wkrótce staje się ekspertem w budowaniu i naprawianiu radioodbiorników. Odtąd Werner poznaje świat słuchając radia.
Kiedy hitlerowcy wkraczają do Paryża, dwunastoletnia Marie - Laure i jej ojciec uciekają do miasteczka Saint - Malo w Bretanii.
Werner Pfenning trafia tam kilka lat później. Służy w elitarnym oddziale żołnierzy, który zajmuje się namierzaniem wrogich transmisji radiowych. Podczas nalotu aliantów na Saint - Malo losy tej dwójki splatają się...


O autorze słów kilka:
Anthony Doerr - amerykanin, autor powieści i opowiadań. Za książkę "Światło, którego nie widać" otrzymał Nagrodę Pulitzera.

niedziela, 24 września 2017

"Aż gniew twój przeminie" Asa Larsson 24/52/2017

"Aż gniew twój przeminie" to czwarta część cyklu powieści o szwedzkiej prokurator Rebece Martinsson. Dla mnie osobiście najlepsza. Może dlatego, że mniej tu wątków religijnych, które pojawiały się we wcześniejszych powieściach, co sprawiało, że jedna od drugiej nie bardzo się dla mnie różniły. Ciekawym zabiegiem jest uczynienie jednym z narratorów zamordowanej osiemnastoletniej dziewczyny, Wilmy Persson. Poznajemy akcję i wydarzenia również z perspektywy Wilmy, jako głos z zaświatów, co wbrew pozorom nawet nie ociera się o kicz, a sprawia, że czyta się ciekawiej i zabieg ten nadaje książce szybszy rytm.

Jednym, co mi się nie spodobało, to utrwalanie stereotypu Polaka złodzieja. Szkoda, że ciągle gdzieś pokutuje takie zdanie o nas i jest ono rozpowszechnianie chociażby dzięki tej powieści ;-/



Tytuł: "Aż gniew twój przeminie"
Autor: Asa Larsson
Liczba stron: 351
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
24/52
(2,5 cm)


Z noty wydawniczej:
Ze skutej lodem rzeki na północy Szwecji wyłowiono ciało osiemnastoletniej Wilmy Persson. Dziewczyna i jej chłopak zaginęli kilka miesięcy wcześniej. Wyszli z domu ze sprzętem do nurkowania i zniknęli bez śladu. Policjanci są przekonani, że utonęli w wyniku wypadku.
Tymczasem prokuratorce z pobliskiej Kiruny, Rebece Martinsson, śni się Wilma. Mówi jej, że nie utonęła w rzece, została zamordowana. Gdy oględziny ciała dziewczyny potwierdzają taką możliwość, komisarz Anna Maria Mella w porozumieniu z prokuratorką rozpoczyna śledztwo. 
Komuś jednak zależy, żeby policja odstąpiła od sprawy. W niewyjaśnionych okolicznościach umiera świadek, który może coś wiedzieć o zaginionych...
W tajemniczy sposób w śledztwie pomaga Wilma. Rebeka jest coraz bliżej mordercy, ale musi się mieć na baczności...


O autorze słów kilka:
O Asie Larsson przeczytasz tutaj.